| agentorangeblog - archiwum: O opierdalaniu...pogadałem (part łan for e speszely malena wnimanie) |
|
O opierdalaniu...pogadałem (part łan for e speszely malena wnimanie)W maju, w końcu maja, nad morzem spędzają czas głównie emeryci i renciści, No bo tanio jest, sanatoria działają… a kogo obchodzi pogoda??? Czasem babcia z dziadkiem zabiorą wnuczkę lub wnuczka w maju nad morze, żeby pooddychał jodem…Sponsorują rodzice bachora – dwa tygodnie świętego spokoju bez bachora– bezcenne. Był koniec maja, w sumie ciepło było, nawet nie wiało, zapowiadał się miły dzień dlatego pierwsi majowi plażowicze pojawili się na plaży zaraz po śniadaniu… Śmierć nie jadał śniadań. Śmierć w ogóle się nie odżywiał… tzn znaczy jadł i pił, ale nie musiał tego robić, ale robił to … czasami…ale nigdy na śniadanie. Gość miał zasady. Owszem kawa… owszem papieros… ale nic ponadto. W tej chwili Śmierć klęczał nad kupą piachu, mokrego żółtego, morskiego,plażowego piachu i wykonywał z niego zamek, Przesypywał piach łopatką i wiaderkiem, czasem szedł z wiaderkiem po wodę, którą wlewał w powstającą właśnie fosę wokół zamku… woda szybko wsiąkała w piach, więc szedł znów nad brzeg morza z wiaderkiem, nabierał wodę, wracał, wlewał wodę do fosy…. w końcu się wkurwił i przestał to robić. Zamek zapowiadał się okazale, choć z powodu wsiąkającej wody Śmierć zarzucił pierwotny pomysł budowy zamku wodnego w skali 1:500. Szybkie ruchy grabek i łopatki szybko tworzyły barbakany, bramę wejściową i wieżę nad nią … - tak zwany bercfrit – powiedział Śmierć pod nosem… - bercfrit. Mewy darły dzioby, morze szumiało, wiatr pomykał znad morza w stronę wydm…żaden inny dźwięk nie uczestniczył w tej scenie… żaden??? No może jeden… płacz dziecka. Mało powiedziane… jakiś bachor darł mordę w niebogłosy, rzewnie zawodził, wył, spazmował… tak potrafią tylko bachory – nikt inny. Bachor siedział dupą w na piasku, nad nim pochylali się babcia z dziadkiem, próbując uciszyć dzieciaka… -teee paaaa mi ziablał wiadelo i łopateeeeeeeee łeeeeeeeeeeee…łeeeeeeeeee… teeee paaaaaaa….. ziablałłłłłłłłłłłłłłłł…łeeeeeeeeeeeeee -który pan??? – dopytywała babcia -który pan??? – dopytywał dziadek -który pan??? – dopytywali współwczasowicze babci i dziadka z ośrodka wczasowego „Neptun” – dziadkowie i babcie wnukom – ale innym -teeeeeeee……paaaaaaaaaa … – rzeczowo wył dzieciak – pokazując upiaszczoną rączką w dal. A w dali Śmierć budował zamek 2008-05-19 16:25:01 skomentuj (7) |